Szukaj

Szokujące szczegóły imprez polityków PO. „Rzygali pod siebie, wyzywali od ku*ew”. Pisze o nich… natemat.pl

05-08-2017 22:22

W artykule opublikowanym na portalu natemat.pl ukazał się tekst opisujący szczegóły zabawowego życia „warszawki”. Co ciekawe, znalazły się w nim również relacje świadków opowiadających o nocnych ekscesach polityków PO.

Podziel się
Komentarze0
alkohol, bar

Kolejną reprezentatywną grupą "warszawki", którą można spotkać w stołecznych przybytkach są politycy. Ci znacznie bardziej dbają o dyskrecję, więc jedynym źródłem informacji z zamkniętych imprez jest obsługa, która jak się okazuje nie ma łatwego zadania – czytamy w tekście zatytułowanym „Figurę utrzymuję dzięki awokado i kokainie, czyli jak bawi się warszawka”.

Autor przytacza relację pracownika jednego z lokali:

Kilka lat temu po przegranych wyborach prezydenckich, w moim lokalu odbywała się stypa sztabu wyborczego jednego z kandydatów. Nie było tam osób najważniejszych, ale bawili się politycy, którzy dzisiaj są znanymi z telewizji twarzami i których ostatnio można było spotkać na bałtyckich plażach. Towarzystwo się pochlało i doszło do momentu, że rzygali pod siebie i spali w lokalu. Zaczęliśmy zamykać, a oni nie chcieli wyjść. Koniec końców przyjechała do nich ochrona, która ich szybko spacyfikowała. Byli agresywni, butni i wydawało im się za dużo. Jeden z polityków, który znany jest z talentów wokalnych, nazwał moją koleżankę starą k***ą – opowiada barman, cytowany przez autora tekstu.

Koniecznie przeczytaj: Poseł PO w czasie programu na żywo usłyszał nagranie: „Halicki, to mój sąsiad, to jest, ku**a, debil” [WIDEO]

Czytaj też: Polacy w niesamowity sposób uczcili Godzinę „W”. Poseł PO zobaczył jednak coś zupełnie innego. Internauci byli bezlitośni [WIDEO + FOTO]

Barman, z którym rozmawiam przyznaje, że to typowy leitmotiv polityków. Po przechyleniu kilku kieliszków nie mają oporów przed obrażaniem czy pokazywaniem swojej wyższości. A najgorzej jeżeli takiemu delikwentowi hamulce puszczą w miejscu publicznym – czytamy na portalu.

Barman przytacza również inną nieprzyjemną sytuację, jednak nie sugeruje, z jakiej opcji politycznej był polityk, o którym opowiada.

Kiedyś polityk z pewnej partii podszedł do mnie i wybełkotał, że na terenie tego obiektu został skradziony jego telefon. Nie pamiętał nawet marki aparatu, wyrwał dziewczynie przy barze telefon z ręki i dzwonił do borowików, a przynajmniej tak utrzymywał. Jego komórka leżała pod stolikiem, przy którym ten pan siedział. Wcześniej wykrzykiwał, że mamy przechlapane, że wezmą się za nas służby i ogólnie mamy pozamiatane. Lokal zamkną, a my wylądujemy w zakładach – opowiada barman cytowany przez „naTemat”.

Warto przeczytać: Petru chciał uderzyć w polityków PiS. Zamiast tego… zafundował im darmową kampanię wyborczą [FOTO]

Podziel się
Komentarze0

Komentarze: