Szukaj

Nowe ustalenia i poważne wątpliwości ws. przyczyn śmierci posła Wójcikowskiego

16-02-2017 10:27
Rafał Wójcikowski, Kukiz15 Fot. Adrian Grycuk / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0
Podziel się

„Rzeczpospolita” pisze dzisiaj o nowych poszlakach, które pojawiły się w sprawie tragicznej śmierci posła Rafała Wójcikowskiego. Prokuratura bada również inne niż akcja służ ratowniczych okoliczności zdarzenia.

Od śmierci polityka minął niemal miesiąc, a nadal nie wiemy, co dokładnie się stało – zaznacza „Rzeczpospolita”. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Łodzi, która jutro zamierza przeprowadzić eksperyment procesowy w miejscu wypadku.

Przypomnijmy, że do tragicznej śmierci Rafała Wójcikowskiego doszło 19 stycznia br. na drodze S8 w pow. skierniewickim około godz. 6.20. Poseł Kukiz’15 jechał w stronę Warszawy. Według ustaleń prokuratury w pewnym momencie jego volkswagen bora uderzył w barierę energochłonną z lewej strony, w wyniku czego obrócił się o 90 stopni, zatrzymując się na prawym pasie.

Nadjeżdżający volkswagen caddy, który zdołał ominąć samochód Wójcikowskiego lewym pasem zatrzymał się w niedużej odległości. W auto posła uderzyło jednak kolejne auto – ford transit, w wyniku czego volkswagen osobowy został zepchnięty na transportowy.

Koniecznie przeczytaj: Wznowienie obrad Sejmu. Posłowie uczcili pamięć Rafała Wójcikowskiego

Czytaj też: Pożegnanie posła Rafała Wójcikowskiego. Poruszające słowa Pawła Kukiza [WIDEO]

Kilka dni po wypadku wyniki sekcji wykazały, że poseł zmarł w wyniku rozległych obrażeń wewnętrznych, które określono jako typowe dla wypadków komunikacyjnych. Prokuratura nadal czeka na szczegółowy raport w tej sprawie.

„Rzeczpospolita” rozmawiała z właścicielem forda transita.

Byłem na miejscu o 6.52. Zaniepokoiło mnie, że gdy dojechałem, nie było jeszcze żadnych służb. Stały tylko: auto posła, volkswagen caddy i jakiś ciemny samochód, a nasz transit był 80 m dalej – mówi „Rzeczpospolitej" Marek Kamola. – Rozmawiałem z moim kierownikiem. Mówił, że jechał ok. 80 km na godzinę, ale uderzył w auto posła może przy 30. Nic nie widział, bo samochody nie były oświetlone. Ciemny pojazd posła stał na asfalcie, biały volkswagen w rowie, a nasz kierowca wyjeżdżał zza wzniesienia – tłumaczy Kamola.

Kierowca dodaje, że osoby podróżujące volkswagenem caddy powiedziały, że tuż po wypadku poseł wysiadł z samochodu i przy pomocy latarki oglądał uszkodzenia pojazdu.

Potem podobno wsiadł do auta – mówi Kamola.

Ciekawe, że w jego samochodzie nie było akumulatora. Stał prosto, jakby go ktoś postawił, 20 m dalej przy barierkach – dodaje. Informację dotycząca akumulatora potwierdza rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.

Wypadnięcie akumulatora jest mało prawdopodobne, jeśli był prawidłowo zamontowany – mówi „Rzeczpospolitej" Ryszard Ciechański, biegły sądowy specjalizujący się w wypadkach drogowych.

Wśród możliwych przyczyn wypadku podawano początkowo poślizg, w który miało wpaść auto. GDDKiA w Łodzi twierdzi jednak, że na drodze panowały dobre warunki, nie padało od kilku dni i było sucho.

Warto przeczytać: Janusz Korwin-Mikke naprawdę poruszony. Ze łzami w oczach żegnał zmarłego posła Kukiz’15 [WIDEO]

Podziel się