Szukaj

Jak posłowie zarobili swoje pierwsze pieniądze? Niektóre odpowiedzi mogą zaskakiwać [WIDEO]

01-05-2017 14:18

Kancelaria Sejmu z okazji przypadającego 1 maja wywodzącego się z komunistycznej tradycji Święta Pracy postanowiła zapytać posłów, w jaki sposób zarobili swoje pierwsze pieniądze. Niektóre wypowiedzi opublikowano na Twitterze.

Podziel się
Komentarze0
Joanna Scheuring-Wielgus o pierwszej pracy Fot. Kancelaria Sejmu / Twitter / screen Twitter

Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej opowiadała, że jej pierwszą pracą było zbieranie wiśni w NRD. Posłanka przyznała, że szybko zrezygnowała, „bo nie dawała rady fizycznie”. Potem polityk pracowała m.in. jako herbaciany kiper.

Taką jedną z ważniejszych prac, które wykonywałam, była praca w Muzeum Herbaty i Kawy w Londynie. Jak tam weszłam, to w zasadzie można powiedzieć, że przez kolejne cztery lata nie wychodziłam, ponieważ poznałam właściciela, który zatrudnił mnie, na czarno, bo wszyscy Polacy pracowali na czarno wtedy, jako swojego asystenta. I oprócz tego, że oprowadzałam po muzeum, to również uczyłam się i byłam przygotowywana do tego, by zostać kiperem herbacianym – mówiła posłanka Nowoczesnej.

Koniecznie przeczytaj: Jakubiak do Neumanna: Dam listę do zbierania podpisów pod referendum i chłopie nam pomożesz! [WIDEO]

Czytaj też: Posłanka Nowoczesnej odwołała się do słów papieża. Mocna riposta dziennikarza [WIDEO]

O swoich sposobach na zarabianie pierwszych pieniędzy opowiadał Tadeusz Cymański.

Od dziecka zabierało się jasnotę, lipę, biały bez, butelki, szmaty się sprzedawało. Później się chodziło do rolników w pole, do różnych prac polowych. Zwłaszcza przy burakach cukrowych było dużo takich prac. Okrążka, przerywka, przecinka, później załadunki, wyładunki. W trakcie studiów różnych prac się człowiek imał, dorabiałem jako grabarz i w wagonach przy wyładunku cementu – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Marek Jakubiak, którym oprócz polityki z powodzeniem zajmuje się biznesem, powiedział, że dość szybko nauczył się, jak zarabiać pieniądze.

Pierwsze to były żniwa. Taka duża maszyna i przerzynałem takie sznurki w snopkach i prawie straciłem przytomność. Było tak gorąco, to był kurz i, prawdę mówiąc, zarobiłem wtedy sto złotych. A przez cały dzień pracowałem. W podstawówce ojciec kolegi był w Egipcie na jakimś kontrakcie i w Baltonie kupił taki duży karton gum do żucia. „Donaldówek”, to się „donaldówki” nazywało. I ja to od niego kupiłem po 1,5 zł, a sprzedałem po 5 złotych. Pamiętam, bo byłem nieprawdopodobnie zdziwiony, jak można łatwo pieniądze zarobić – opowiadał poseł ruchu Kukiz’15.

Warto przeczytać: Wąsik do Sikorskiego: „Przestańcie donosić Sikorski i weźcie się do jakiejś pożytecznej pracy”

Podziel się
Komentarze0

Komentarze: