Szukaj

Dziennikarz „Gazety Wyborczej” chwali się, że… zablokował rządową kolumnę [WIDEO]

31-03-2017 20:02

Seria wypadków z udziałem rządowych limuzyn przewożących polityków PiS stała się dla opozycji i przychylnych im mediów wygodnym tematem do krytyki partii sprawującej władzę. Atmosferę chyba jeszcze bardziej usiłował podkręcić dziennikarz „Gazety Wyborczej”, który twierdzi, że zablokował kolumnę pojazdów MON.

Podziel się
Komentarze0
Przejazd ŻW - 31.03.2017 Fot. Bartek Jablonski / YouTube / screen YouTube

Dojechałem do świateł przy Placu Unii Lubelskiej. Jadąca za mną kolumna domagała się, abym ustąpił im miejsca. Nie mogłem tego zrobić, bo przede mną jechały samochody, a ja miałem czerwone światło. Funkcjonariusz Żandarmerii wyszedł do mnie i domagał się natychmiastowego zjechania z drogi. Powiedziałem, że tego nie zrobię. Dodałem też kilka niepochlebnych zdań pod adresem Antoniego Macierewicza i obecnej władzy – relacjonował w rozmowie z Wirtualną Polską dziennikarz „GW” Wojciech Czuchnowski, który twierdzi, że jeden z żandarmów usiłował zmusić go do przepuszczenia rządowego auta.

Powiedział, że mam im zjechać z drogi, ale ja odmówiłem. (…) Odpowiedziałem mu, że "Pan Macierewicz niestety musi poczekać". Na co ten odparł, że w limuzynie nie ma Antoniego Macierewicza. Wyraźnie było jednak widać, że jest mu w tej sytuacji głupio – relacjonował tym razem dla portalu natemat.pl wyraźnie dumny z siebie dziennikarz.

Koniecznie przeczytaj: Pędząca kolumna BOR, a za nią… czerwone Seicento. Skojarzenia raczej oczywiste [WIDEO]

Czytaj też: Turecka piąta kolumna w Holandii? Gazeta z Turcji porównuje liczebność Turków i holenderskiego wojska

Rządowa kolumna ostatecznie miała ominąć Czuchnowskiego i przeciwnym pasem przejechać przez skrzyżowanie.

Co ciekawe dziennikarz „Wyborczej” nie dostał mandatu i liczy, że obecna władza „nie będzie się mściła”.

Mł. asp. Antoni Rzeczkowski z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji powiedział portalowi dziennik.pl, co grozi za takie zachowanie na drodze.

Za nieułatwienie przejazdu pojazdowi uprzywilejowanemu grozi 5 punktów karnych i do 500 zł mandatu. To najwyższy mandat, ale funkcjonariusz ma prawo sporządzić wniosek o ukaranie do sądu rejonowego, a ten może ukarać grzywną 5 tys. zł .

Jak na „dyktatorski” i „opresyjny” rząd PiS, trzeba przyznać, że dziennikarz został wyjątkowo łagodnie potraktowany...

Warto przeczytać: Zdumiewająca reklama w „GW”. Modlitewnik za „jedyne” 1500 zł [FOTO]

Podziel się
Komentarze0

Komentarze: