Szukaj

Dramatyczna relacja polityka SLD ze wspólnej podróży z kibicami Legii Warszawa. „Na mieście masz prze***ane, lewacka szmato”

22-10-2016 18:28

Krzysztof Gawkowski, wiceprzewodniczący Sojuszy Lewicy Demokratycznej, umieścił na swoim profilu na Facebooku szczegółowy opis lotu z Brukseli do Warszawy, jaki odbył wspólnie z kibicami Legii, którzy wracali z wtorkowego meczu z Realem w Madrycie. Z jego relacji wynika, że podróż z kilkunastoosobową grupą fanów stołecznego klubu do najprzyjemniejszych nie należała.

Podziel się
Komentarze0
Krzysztof Gawkowski, SLD Fot. Adrian Grycuk / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0

Według polityka SLD kibice zachowywali się w stosunku do niego agresywnie już na lotnisku („intonując” „SLD-KGB”), a w samolocie miało być jeszcze gorzej, choć na koniec Gawkowski stwierdził, że „nie żywi urazy”. Poniżej treść całego wpisu byłego posła.

Podczas drogi powrotnej z Brukseli do Warszawy na lotnisku natknęliśmy się na grupę kibiców Legii wracających z meczu w Madrycie. Zaczęło się całkiem niewinnie, kiedy jeden z kibiców zaintonował, jeszcze na belgijskim lotniskowym terminalu „SLD – KGB”! Pijani kibice, słownymi zaczepkami próbowali prowokować aż obsługa lotniskowa zagroziła, że nie wsiądą na pokład samolotu. Poskutkowało lecz jedynie do momentu odlotu.

Los chciał, że w samolocie siedziałem z grupą kilkunastu kibiców, z których jeden w sposób wyjątkowo miły dopytywał mnie czy jestem „chrześcijańskiem pedofilem”, na moje pytania cóż ma dokładnie na myśli otrzymałem jedynie odpowiedź, że skoro „je*any lewaku” tego nie rozumiesz to znaczy nic nie rozumiesz! Miłe pogawędki w tonacji pokrzykiwania w samolocie w końcu również ustały, gdyż jednej z trzeźwiejszych kibiców zakomunikował kolegom, że załoga grozi lądowaniem na ich koszt i wysadzeniem gdzieś po drodze.

Ta opera mydlana swój finał miała jednak dopiero na parkingu portu lotniczego w Modlinie. Kiedy w strugach deszczu podążałem do auta na drodze wyrosło mi trzech zadymiarzy oświadczając, że wszystkiego jeszcze sobie nie wyjaśniliśmy. Jeden anonsował mi konieczność zmiany wiary, a dwóch potakiwało w języku więziennej grypserki między innymi w słowach: „Weź, nie pi**dol”, „trzeba Cię wyczyścić od tyłu to zrozumiesz”, „a przypi**dolić Ci”. Gdy miła rozmowa się przedłużała do auta obok wsiadały dwie starsze kobiety i postanowiły włączyć się do pogawędki. Kiedy dzielnie poinformowały Panów, że może grzeczniej do kobiet i to starszych, usłyszały od lidera grupy towarzyską rymowankę „Pierdzisz, dz**ko hałasujesz i mi humor psujesz”! Tu historia zmierza ku końcowi, bo opamiętanie przyszło w jednym z dwóch potakiwaczy, zaczął odciągać partnera mówić że nie warto marnować sił na „deptanie k*restwa”!

Finał był taki, że na odchodne usłyszałem tylko „Na mieście masz prze**bane, lewacka szmato”. Generalnie to nawet nie żywię urazy bo będąc osobą publiczną trzeba się liczyć z przykrościami. Pogardzam za to językiem i głośno mówię NIE takiej formie zachowania! I albo wszyscy postawimy temu tamę albo takie zachowania staną się normą! Sam byłem i jestem kibicem Legii Warszawa. Chodziłem i chodzę i będę chodził na mecze. Cenie zwycięstwa i godnie znoszę porażki. Szlag mnie jednak trafia jak tacy ludzie jak wyżej opisani, psują wizerunek klubu, miasta i Polski. Sport wyzwala emocje, ale nie może demolować tożsamości. Wstydzę się za takich kibiców i w imieniu większości, która kibicuje z duchem Fair Play, przepraszam cały piłkarski świat za to barachło które wylęgło się pośród kibicowskiej braci!

Jak na razie kibice Legii Warszawa nie odnieśli się do emocjonującej relacji Krzysztofa Gawkowskiego, więc ich wersji nie znamy.

Komentarze do: Dramatyczna relacja polityka SLD ze wspólnej podróży z kibicami Legii Warszawa. „Na mieście masz prze***ane, lewacka szmato”