Szukaj

Wprost przerywa milczenie i wraca do sprawy Durczoka. Dziennikarz jeszcze przed publikacją zapowiada proces

30-10-2016 22:37

Konflikt między „Wprost” a Kamilem Durczokiem powraca ze zdwojoną siłą. Tygodnik okładkę najnowszego wydania poświęcił w całości dziennikarzowi. Co więcej zatytułował ją mocnymi hasłami: „Przerywamy milczenie”, „Kłamstwa Durczoka”. Dziennikarz, jeszcze przed publikacją tekstu na jego temat (tygodnik ukaże się w poniedziałek 31 października), już zapowiada pozew sądowy.

Podziel się
Komentarze0
Kamil Durczok, 2010 Fot. DrabikPany / wikipedia.org / CC BY 2.0

„Wprost” w najnowszym wydaniu oczywiście ma zamiar odnieść się do tzw. afery mobbingowej z udziałem Durczoka, która wypłynęła parę lat temu. Tekst ma zawierać informacje, które pozwolą spojrzeć na całą sprawę z innej strony. Redakcja tygodnika tak zapowiadaja publikację:

Wobec medialnej ofensywy nieprawdy, jaką w ostatnich dniach rozpoczął Kamil Durczok, „Wprost” czuje się w obowiązku przerwać milczenie i ujawnić, w których miejscach były dziennikarz TVN mówi nieprawdę.

Przypomnijmy, że sprawa już dwa razy rozpatrywana była przez sąd. Pierwszy wyrok był korzystny dla Durczoka, drugi proces, który jeszcze trwa, został utajniony.

Do sprawy ostatnio odniósł się poprzedni naczelny „Wprost”. Sylwester Latkowski w wywiadzie dla „Dziennika” zaznaczył, że utajnienie procesu jest korzystne dla Durczoka.

Nie chciałby, żeby gazety drukowały informacje, w jaki sposób molestował, jakie składał propozycje seksualne, jaki nacisk wywierał. Nie chciałby, żeby wyszło na jaw, że do swojej podwładnej mówił: Nie mam majtek pod dżinsami, jedziesz do mnie? Albo: Oprzesz się o ścianę, wejdę od tyłu, suko – stwierdził Latkowski.

Publicysta zauważył też, że według niego Durczok wcale nie zaprzecza w pozwie, że kogoś molestował:

On w pozwie nie kwestionuje molestowania. To jest jedna z jego PR-owskich zagrywek. Kwestionuje, że powiedział do dziennikarki o braku majtek pod dżinsami. Nie zaprzecza molestowaniu. Jakoś media tego nie zauważają, wybielają Durczoka.

Latkowski odniósł się też innych rzeczy zarzucanych byłemu szefowi „Faktów” i przy okazji skrytykował zatrudniające dziennikarza stacje:

Pamiętam, jak zaczęliśmy odtwarzać płytę DVD, która była w torbie Kamila Durczoka, jak zobaczyliśmy kobietę współżyjącą z koniem… Można zadać pytanie, czy szefowie TVN, a teraz Polsatu uważają, że zoofilskie filmy to jest coś, na co należy przyzwalać.

Były redaktor „Wprostu” mówił też, że jest zdeterminowany, aby przekazać informacje na temat Durczoka opinii publicznej.

Powiedziałem mu, że to się wszystko ukaże, opinia publiczna dowie się, kim jest Kamil Durczok, bo ci ludzie, których molestował i upokarzał opowiedzieli to wszystko wcześniej dziennikarzom. On nie zakopie tego, co ci ludzie mówili. Te nagrania są w sądzie. Te nagrania są u dziennikarzy. Nie uda się mu zamknąć buź wszystkim, po prostu nie uda. Nie uda mu się zakopać tych płaczów, traum, tych terapii ludzi, którym próbował złamać życie. Jestem zdecydowany na to, żeby opinia publiczna poznała prawdę.

Zapowiedzi nowego artykułu na swój temat, Durczok nie pozostawił bez komentarza. W mediach społecznościowych dziennikarz zapowiedział, że wytoczy „Wprost” kolejny proces, „choćby miał ostatnie lata życia spędzić na sali sądowej”.

Komentarze do: Wprost przerywa milczenie i wraca do sprawy Durczoka. Dziennikarz jeszcze przed publikacją zapowiada proces