Szukaj

Nowe wytyczne żywieniowe w szkołach: drożdżówkowej farsy ciąg dalszy

03-09-2016 18:02

Od 1 września w szkołach obowiązują nowe zasady żywieniowe. Rozporządzenie ministra zdrowia określa m.in. szczegółowe parametry żywieniowe produktów, które mogą być sprzedawane w szkolnych sklepikach. Drożdżówki znowu są dozwolone, jednak muszą spełniać dokładne wytyczne resortu. PiS kontynuuje więc rozpoczętą przez PO absurdalną walkę z niezdrowym jedzeniem w szkołach.

Podziel się
Komentarze0
Dzieci jedzące posiłek w szkolnej stołówce Fot. taz + belly / flickr.com / CC BY 2.0

W rozporządzeniu Ministerstwa Zdrowia jako główny cel wskazano ograniczenie tłuszczów, cukru oraz soli w jedzeniu sprzedawanym uczniom. Choć nowe przepisy nie regulują, jakie dokładnie produkty będą mogły znaleźć się w ofercie szkolnych sklepików, to ministerstwo określiło ich dopuszczalne parametry żywieniowe. Tak więc np. gorzka czekolada jest dozwolona, o ile w składzie znajduje się minimum 70% kakao. Kawa i herbata generalnie zostały zatwierdzone, ale nie mogą być za słodkie. Jeżeli więc uczeń zdecyduje się kubka z napojem dodać więcej niż dwie łyżeczki cukru, to taka kawa czy herbata z miejsca staną się niezgodne z przepisami. Nowe rozporządzenie to wyzwanie przede wszystkim dla dyrektorów szkół, ponieważ to oni odpowiedzialni są za wdrażanie i stosowanie przepisów, które wymyślił resort zdrowia.

Przypomnijmy, że przedtem obowiązywała ustawa wprowadzona przez rząd Platformy Obywatelskiej, która zakazywała sprzedaży tzw. śmieciowego jedzenia w szkołach. W sklepikach nie można było kupić produktów zawierających znaczne ilości szkodliwych dla zdrowia składników. Drożdżówki, kawa i herbata słodzona cukrem, kanapki z białego pieczywa – wszystko to stało się zakazane.

Nowe rozporządzenie miało złagodzić te bardzo restrykcyjne przepisy, jednak jak widać rząd Prawa i Sprawiedliwości w absurdzie regulowania zasad żywieniowych posunął się o krok dalej. Choć uczniowie mogą kupować już drożdżówki i inne wyroby cukiernicze, to i tutaj nie obyło się bez obostrzeń prawnych i ścisłych wytycznych dotyczących składu produktów tego typu. Resort zdrowia opracował nawet przepis na idealną „drożdżówkę radziwiłłówkę", która ma zawierać… minimum 80% owoców.

Tak więc kolejny już rząd zamiast sprawami poważnymi zajmuje się sprawami mniejszej wagi, mając przy okazji argument dla zatrudniania kolejnych urzędników. Zresztą, bądźmy poważni, walka polityków z otyłością w szkołach z góry skazana jest na porażkę. W bliskiej okolicy niemal każdej szkoły znajdują się piekarnie czy sklepy spożywcze, w których uczniowie mogą kupować takie jedzenie, na jakie mają ochotę.

Komentarze do: Nowe wytyczne żywieniowe w szkołach: drożdżówkowej farsy ciąg dalszy