Szukaj

„Podatek handlowy” wchodzi w życie. Eksperci: stracą głównie mali i średni przedsiębiorcy

01-09-2016 16:25

Dzisiaj wchodzi w życie ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej. Według wyliczeń Ministerstwa Finansów powinien on przynieść 1,6 mld zł wpływu do budżetu państwa. Według ekspertów tzw. podatek handlowy najmocniej uderzy w średniej wielkości placówki handlowe w Polsce. Krytycy nowej ustawy dodają także, że kolejny podatek prędzej czy później i tak obciąży kieszenie konsumentów.

Podziel się
Komentarze0
Wnętrze supermarketu Fot. Franco Follini / flickr.com / CC BY-SA 2.0

Nowe przepisy wprowadzają dwie stawki podatkowe: 0,8% dla miesięcznego przychodu od 17 do 170 ml zł i 1,4% powyżej 170 mln zł. Kwota zwolniona od podatku to 204 mln zł w skali roku. W przychód ze sprzedaży detalicznej nie będzie wliczony podatek VAT.

Podatkiem obciążona zostanie sprzedaż detaliczna dokonywana na rzecz konsumentów, czyli osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej i rolników ryczałtowych. Przychody uzyskiwane ze sprzedaży internetowej i na rzecz przedsiębiorców nie zostaną objęte nowym podatkiem.

Początkowo zakładano, że podatek nałożony będzie tylko na sklepy wielkopowierzchniowe, jednak po wprowadzonych zmianach okazało się, że obejmie on również sklepy odzieżowe, stacje paliwa, a nawet kioski Ruchu. Poczta Polska wywalczyła zwolnienie od sprzedaży znaczków, ale już za koperty, kalendarze i inne towary sprzedawane w swoich placówkach będzie musiała odprowadzić podatek handlowy.

Rząd twierdzi, że ustawa została wprowadzona, aby wyrównać szansę w branży handlowej dla małych i średnich placówek, które stale przegrywają z wielkimi hipermarketami. Eksperci są jednak innego zdania.

Marek Czachor, analityk Erste Securities nie sądzi, że podatek uderzy w największe sieci handlowe: Podatek handlowy to nie problem dla Biedronki czy Lidla. Nie żartujmy. Po pierwsze, ich na niego stać. Po drugie, przerzucą koszty na dostawców. Po trzecie, ceny przez podatek nie wzrosną, a jeśli nawet, to nie w stopniu, w którym ktoś poszedłby do sklepu na rogu, a nie do Biedronki.

Według niego podatek przysporzy kłopotów mniejszym sieciom handlowym, takim jak Piotr i Paweł, Alma czy Polomarket, ponieważ nie wynegocjują one lepszych cen z dostawcami.

Andrzej Faliński, Dyrektor Generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji także ma podobne zdanie na temat nowego podatku. Uważa, że największe straty odniosą głównie średniej wielkości sklepy, z rynku mogą zniknąć także mali dostawcy, którzy nie będą w stanie zaproponować sieciom handlowym lepszych cen.

Polaryzacja rynku przyspieszy, wbrew deklaracjom o wyrównywaniu szans. Prawdopodobne są też procesy konsolidacyjne, bowiem sklepy będą szukać taniego dostępu do towarów. Przejmowane mogą być średnie firmy sektora przetwórstwa żywności, który jest znacznie przeinwestowany - mówi Faliński.

Choć Minister Finansów Paweł Szałamacha jest przekonany, że ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej jest tak skonstruowana, aby sieci handlowe nie przerzucały go na konsumentów, to i tutaj pojawiają się głosy sceptyczne. Faliński twierdzi, że jeżeli handlowcy nie będą w stanie przerzucić koszów na dostawców, to nowy podatek musi odbić się wzrostem cen w sklepach.

Uściślijmy też, że tak naprawdę nie istnieje coś takiego jak „podatek od sklepów”. Nowa danina nałożona przez państwo, tak jak zresztą każdy inny podatek, w ostatecznym rachunku obciąży zwykłego obywatela. Rząd przy wprowadzaniu podatku bankowego także twierdził, że nie będzie on oznaczał dla konsumentów dodatkowych kosztów. Stało się jednak inaczej i kolejne banki solidarnie zaczęły wprowadzać podwyżki.

Kondrat Berkowicz z Partii Korwin także krytykuje podatek handlowy, nie mając złudzeń, że „podatek od handlu to podatek od konsumentów”. Janusz Korwin-Mikke, prezes konserwatywno-liberalnego ugrupowania dodaje, że „każdy podatek jest przerzucalny” i suma sumarum podatek handlowy uderzy w kieszenie przeciętnego konsumenta.

Komentarze do: „Podatek handlowy” wchodzi w życie. Eksperci: stracą głównie mali i średni przedsiębiorcy